• warning: array_map() [function.array-map]: Argument #2 should be an array in /home/chello/domains/chello.linuxpl.info/public_html/modules/system/system.module on line 1020.
  • warning: array_keys() [function.array-keys]: The first argument should be an array in /home/chello/domains/chello.linuxpl.info/public_html/includes/theme.inc on line 1832.
  • warning: Invalid argument supplied for foreach() in /home/chello/domains/chello.linuxpl.info/public_html/includes/theme.inc on line 1832.
Lśnienie

 

Horror, który albo się kocha, albo nienawidzi. Innej opcji nie ma. Adaptując bestsellerową powieść Stephena Kinga, Kubrick wyciął z niej wszystko, co wydawało mu się zbędne. Zniknęła opowieść o nawiedzonym domu, przepadł straszny kocioł i demoniczne zwierzęta. Została sam oś fabularna – historia mężczyzny, który zamieszkuje wraz z rodziną w odciętym od świata przez zimę hotelu. Gdy wyjeżdża ostatnia osoba z obsługi, a Jack wraz z rodziną zostaje sam, zaczyna się koszmar. Z upływem dni nasz bohater popada bowiem w coraz większy obłęd, by w puencie próbować zamordować swoją żonę i syna.

Lśnienie to mistrzowska szkoła filmowa budowania nastroju. Kubrick gra dźwiękiem, obrazem, montując wszystko tak sprawnie, że fabuła przypomina bardziej koszmarny sen niż film. Wszystko, co oglądamy, jest nierealne, dziwne, zawieszone gdzieś na pograniczu dwóch tajemniczych światów. Nawet duchy, z którymi rozmawia bohater, okazują się nie być duchami, a jedynie fantasmagoriami umęczonego umysłu. Tak swobodne podejście do literackiego oryginału sprawiło, że przez lata Stephen King odcinał się od tego filmu, by wreszcie w 1997 roku nakręcić własną wersję. Dużo słabszą i bardzo oczywistą.

Oglądając Lśnienie Kubricka, warto też zwrócić uwagą na słynną scenę z rzeką krwi wylewającą się z windy. Kubrick kręcił ją prawie rok, bo ciągle twierdził, że krew nie wygląda jak krew. Gdy w końcu udało mu się osiągnąć zamierzony efekt, postanowił, że scena ta będzie trailerem filmu. Wtedy okazało się, że w Stanach krew nie może promować filmów. Mimo że posoka wygląda tu niezwykle realistycznie, Kubrickowi udało się wmówić cenzorom, że to, co widzą na ekranie, to woda z rdzą. Tym sposobem trailer został zaakceptowany.

Robert Ziębiński

Zobacz galerie